sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 2

-Samantha-

-Wow, 'Czas wojny' jest taki świetny, Czyż nie?  - Aaron zapytał się, wkładając płytę z powrotem do opakowania.

Hahahahaha nie.

-Um, był interesujący. - skłamałam. Aaron spojrzał na mnie podejrzanie

-Kłamiesz - powiedział od razu.

Wow, dobry jest.

-Kochanie, to tylko nie jest mój ulubiony typ filmów - marudziłam. Podążyłam ręką na jego nogę.

Zamierzam cholernie się z nim droczyć

-W takim razie, jaki film chciałabyś obejrzeć? - zapytał, próbując schować swoja frustracje.

-Cóż, chciałabym taki jeden, gdzie dziewczyna i chłopak idą do ich sypialni i ... - przerwałam, mając nadzieję, że dotrze do niego moja wiadomość.

-Pieprzyli się?- stwierdził.

-Tak, pieprzyli się - uśmiechnęłam się.

-Nie wiem, o jakim filmie mówisz- powiedział niewinnie

-Po prostu idź teraz do sypialny - wyszeptałam mu do ucha.

***

W powietrzu unosił się zapach seksu. Wyjęłam z ust Aarona papierosa i zaczęłam go palić.

-Bezczelna - uśmiechnął się.

-Zjedz mnie -zażartowałam.

-Już to zrobiłem, a teraz przeprosisz, ale muszę wrócić do pracy. Czy mogę z powrotem moja koszulę?- uśmiechnął się wskazując na luźną koszulę, którą założyłam po naszym wcześniejszym seksie.

-Powiedziałeś, że na dzisiaj skończyłeś - zaczęłam marudzić.

-Wiem, ale jestem pracowitym mężczyzną- westchnął.

-Ale masz wystarczająco czasu aby wrócić do domu pieprzyć swoją dziewczynę? - warknęłam.

-Przepraszam, odwdzięczę ci się. Obiecuję - wydął wargi.

-Cokolwiek - odpowiedziałam rzucając w niego koszulą.

-Do zobaczenia potem. - wymamrotał. Założył koszule i zabrał swoją teczkę zanim wyszedł z naszego apartamentu

Czemu poszedł do pracy o dziewiętnastej. Świetnie. Szukałam w szafie jakiejś bluzki, wybrałam długi t-shirt i nie zakładałam jeansów. Dzisiaj sie już nigdzie nie ruszam. Usiadłam na sofie, co mogę zrobić? Wstałam z kanapy i poszłam do mojej sypialni. W szafie, zaczęłam szukać mojego bong'a (nie wiem jak to sie odmienia, nie wiem co to, ale google powiedziało, że to fajka do marihuany np taka ). Tak, słyszeliście mnie, bong'a. Szukałam na dnie szuflad i w końcu znalazłam to czego szukałam. Wyjęłam szklany obiekt i wróciłam do salonu. Włożyłam do niego zioło i przygotowałam cała resztę. Juz miałam odpalić kiedy usłyszałam dziwny dzwonek dobiegający z mojego plecaka. Otworzyłam torbę i z trudem łapałam powietrze. W plecaku było pełno kokainy i pieniędzy. To nie było moje. W końcu znalazłam iPhone'a. Wahałam się czy odebrać telefon.

-Halo?

-Sam czy to ty?- ktoś krzyknął do słuchawki.

-Taa, kto mówi?- zapytałam.

-Harry! Zabrałaś mój pierdolony plecak!- wykrzyczał.

-Woah! Przepraszam. Gdzie jesteś?

-Przed twoim apartamentem. Mam twój telefon i plecak. - powiedział niezręcznie.

-Kurwa, poczekaj chwilę - wymamrotałam przed rozłączeniem się.

Szybko zeskoczyłam z sofy i wzięłam bong. Schowałam go w kuchni upewniając się, że Harry go nie znajdzie. Pobiegłam do drzwi. Otwierając je zobaczyłam zmęczonego i złego Harry'ego.

-Ja pierdolę- wyszeptał patrząc a moje wyeksponowane ciało.

-Co?

 -Mogę wejść ?

-Jasne- wyszeptałam.

Wszedł do środka i rzucił mi mój plecak. Podał mi mój telefon a ja westchnęłam z ulgą. Harry zaczał chodzić a tą i z powrotem po  salonie, był sfrustrowany.

-Czy ty ty...widziałaś?- zapytał.

-Co? Pieniądze i narkotyki? Tak, widziałam.- powiedziałam niewinnie.

- Kurwa kurwa kurwa kurwa

-Harry...

-Nie powiesz nikomu, prawda?- zapytał z nadzieją.

-Nie wiem - O to chodzi. Powiem mu, żeby nigdy juz nie przyszedł do mojego studia, albo zadzwonię po policję, a oni aresztują go za posiadanie narkotyków.

-Co to znaczy, że do jasnej cholery nie wiesz?- splunął.

-Nie toleruję posiadania narkotyków  moim studiu. - skłamałam.

-Czy ty kurwa żartujesz? Czy widzisz błąd, który teraz popełniasz? - zaczął tracić panowanie nad sobą.

-Sorry, nie możesz wrócić do studia, mamy zasady, znasz je - wymamrotałam.

-czy nie sądzisz, że to jest nie fair, znaczy ...czekaj chwilę- Harry spuścił ze mnie wzrok i zaczął oglądać pokój i wdychał powietrze.

-Palisz zioło?- wykrzyczał.

Kurwa, bong.

-Może-powiedziałam nieśmiało.

Opuścił salon i wbiegł do kuchni. Spojrzał na bong i przewrócił oczami.

-Jesteś hipokryta, wiesz to? -uśmiechnął się.

-Mam potrzeby- wybełkotałam.

-To okropne, Sam. Próbujesz sie mnie pozbyć kiedy sama bierzesz narkotyki? To kurewsko głupie.-zachichotał

-Musisz nie mieć jaj, jeśli mówisz na zioło narkotyk. - przygryzłam dolna wargę- A teraz się wynoś.

-Myślisz, że zostawię cię tu samą z tym ziołem i się nie poczęstuję?- uśmiechnął sie głupkowato.

-Dobra, znajdę zapalniczkę - westchnęłam.

Wzięłam bong i wróciłam do salonu. Podniosłam zapalniczkę i usiadłam obok Harry'ego. Przyłożyłam usta do tuby i wdychałam zioło, upewniając się że wzięłam wystarczająco dużo zanim podałam bong'a Harry'emu. Wypuściłam dym a Harry jęknął cicho.

-Wyglądasz cholernie seksownie kiedy to robisz- przygryzł wargę.

-Odpierdol się Harry, westchnęłam

-Woah, myślałam, ze lubisz młodszego chłopaka, który cie komplementuje- uśmiechała się.

-Jestem tylko dwa lata starsza od ciebie - powiedziałam podnosząc brwi.

-Cokolwiek, jesteś ze starszym mężczyzną - uśmiechnął się i przyłożył usta do tuby po czym zaciągnął się ziołem. Zamknął oczy i odchylił głowę. Po chwili otworzył ust i zaczął wypuszczać kółka z dymu. O mój Boże, to wygląda tak seksownie.

-Podoba ci sie to co widzisz?- zapytał.

-Co? Dupek, który wciąga zioło? Oczywiście- powiedziałam, ze sztucznym uśmiechem

-Jesteś po prostu zazdrosna bo jestem seksowniejszy od ciebie - uśmiechnął się głupi.

-Juz jesteś na haju, to okropne - zachichotałam.

-Jeszcze nie jestem na haju. Co chcesz robić?-zapytał.

-Chcesz zagrać w prawdę i wyzwanie?

-W takim razie jesteś pierwsza, prawda czy wyzwanie?- zapytał.

-Prawda- zachichotałam.

-Cipka - uśmiechnął się głupkowato.

-Pierdol się -zachichotałam.

-Z iloma ludźmi spałaś?- szeroko sie uśmiechnął.

-W moim życiu?

-Taaa

-Około dwudziestu, co z tobą? zapytałam.

-To obrzydliwe - zachichotał.

-Nie obchodzi mnie to, z iloma ty spałeś?- zachichotałam.

-Nie wiem, może siedem osób.

-Kłamiesz -uśmiechnęłam się.

-Mówię poważnie - zachichotał.

-Okay, prawda czy wyzwanie?- zapytałam.

-Wyzwanie.

-Daj mi dwadzieścia funtów.

-Pierdol się, jesteś bogata jak nie wiem kto.- zachichotał

-Wyzwanie to wyzwanie. A tak poza tym, nie jestem bogata. Aaron jest. - uśmiechnęłam się.

-Jesteś suką- zaśmiał się do siebie.

Wyjął z portfela dwadzieścia funtów i pocałował je zanim mi je wręczył.

-Dziękuję- powiedziałam wyrywając mu pieniądze z ręki..

-Prawda czy wyzwanie? zapytał zanim odpalił papierosa.

-Wyzwanie - uśmiechnęłam się.

Zobaczyłam ten uśmieszek na jego twarzy i od razu wiedziałam, ze to będzie coś zboczonego. Napalony, napalony chłopak.

-Pocałuj mnie.-wyszeptał.

-Co?!- zapytałam zdziwiona.

-Słyszałaś mnie, w usta, z języczkiem - uśmiechnął się zaciągając się papierosem.

-Już nie chcę w to grać, powiedziałam niewinnie

-Okay, bez języczka.

-Buziak?-zapytałam

-Tak - uśmiechnął się oblizując usta.

-Ale wiesz, że mam chłopaka, który może ci skopać tyłek?- zachichotałam przysuwając się bliżej niego.

-To jest tego warte - wyszeptał.

Zaciągnął się swoimi papierosem i oparł czoło o moje. Wypuścił dym na moją twarz, a ja jęknęłam delikatnie.

-Weź to -wyszeptał.

Wciągnęłam cały dym, który wypuścił do moich ust, po czym przygryzł wargę, znowu. Dziwnie odwróciłam głowę w prawo. To tylko jeden prostu całus, prawda? Nikt nie musi o tym wiedzieć. Powoli otworzyłam usta i już byłam milimetry od niego kiedy mój telefon zaczął wibrować. Szybko wstałam i wyjęłam telefon z kieszeni. Cholera, Aaron.

-To Aaron- wymamrotałam.

-Zignoruj to - westchnął.

-Nie mogę - wybełkotałam i odebrałam rozmowę.

-Halo?- zapytałam.

-Skarbie, właśnie jadę do domu. Coś się stało w pracy i powiedzieli, że mogę wcześniej wrócić do domu- powiedział zadowolony.

-Właśnie wracasz do domu?!

-Taa, będę za jakieś dziesięć minut.

-Okay, do zobaczenia zaraz- zachichotałam nerwowo i się rozłączyłam.

-Musisz iść - powiedziałam do Harry'ego.

-Co? A co z pocałunkiem?- marudził.

-Harry, po prostu udawajmy, że nic się nie stało. Na prawdę musisz już iść - wymamrotałam.

-Idź do diabła Sam. Okay, Idę - westchnął. Zabrał swój plecak i telefon i wyszedł trzaskając drzwiami.

Wzięłam bong i odłożyłam z powrotem do szafy. Posprzątałam cały bałagan, który panował na około i usiadłam na sofie czekając na Aarona. Chwilę później wszedł do mieszkania z grymasem na twarzy.

-Co sie dzieję?-zapytałam.

-Nic, po prostu jestem przepracowany - stwierdził.

-Bycie prawnikiem brzmi nudno więc chyba nie jestem zdziwiona. - uśmiechnęłam się. Aaron lekko zachichotał ale zaraz potem zaczął wyraźnie ruszać nosem i odwrócił się marszcząc brwi.

-Czuję zioło - warknął.

-Nic nie paliłam.- skłamałam.

-Przestań kłamać Sam! Powiedziałaś, że przestaniesz kiedy będziemy razem!- krzyknął.

-Przepraszam! Po prostu ty wyszedłeś a ja nie wiedziałam co robić.- wyszeptałam.

-Proszę, Sam, odłóż zioło. To działa też na twoją głowę- powiedział surowo.

-Okay-skłamałam. Uśmiechnął się i podszedł do mnie składając buziaka na moich ustach.

-Obiecujesz?

-Obiecuję.

-> jeśli przeczytałaś/łeś, zostaw proszę komentarz.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
+Jeśli ktos chce byc powiadamiany o nowych rozdziałach zapraszam do zakładki  POWIADOMIENIA

Sam :)

6 komentarzy:

  1. zajdebisty coś czuje że Harry niezle namiesza!

    OdpowiedzUsuń
  2. dlaczego oni się nie pocałowali ?? ;c rozdział boski! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski dawaj nexta - DynaHope1DEW

    OdpowiedzUsuń
  4. HELLO BEJBEEEEEE :D

    Rozdział czaaaaadoooowyyyyyy <3 Nie żebym czytała go kilka razy....pffff....nie.....ja jestem całkowicie normalna.......hy......hyhy......:D
    Powiesz mi jak to możliwe że każde Twoje tłumaczenie jest wspaniałe?# <333
    TO JEST ZAZDROŚĆ! uhuhuhuhu
    kryj się przed moją mocą!!!!!! :D
    Odwala mi coś po tym ziole Sam......tak....to na pewno po tym :D

    Coś czuję, że w pokoju bd trzeba wywietrzyć :D

    LOOOOVE U! <33333
    @Agunia2

    OdpowiedzUsuń

1 KOMENTARZ = 1 UŚMIECH TŁUMACZKI